piątek, 14 czerwca 2013

Wszystko co kocham

Słońce świeci, ptaszek kwili, trawa pyli... Tak proszę Państwa, doczekaliśmy się wreszcie pięknej, cudownej, przewspaniałej pogody, która raczy nas 30-stopniowym upałem i jak wspomniałam pylącą trawą. Bowiem nikt, kto nie jest uczulony na to zielone cholerstwo, nie zrozumie rozpaczy, która ogarnia mnie, gdy tylko muszę opuścić moje studenckie mieszkanko...

Ale nic to. Cytując klasyka powiem: "chwilo trwaj, jesteś piękna".

Bo czymże jest pyląca trawa, wobec wreszcie zaliczonego z kolokwium z pedagogiki, wobec wtorkowego egzaminu i całej czekającej mnie nauki? Niczym. Ano niczym. Jest pyłkiem we Wszechświecie.

A więc biorąc pod uwagę zaczynającą się od poniedziałku sesję i ogarniającą mnie wobec tego szeroko pojętą depresję, postanowiłam wraz z panem G. - towarzyszem mego studenckiego życia - uraczyć nasze podniebienia istną ucztą bogów. Ambrozja to przy tym amatorszczyzna, serio.

Po godzinnej walce w kuchni, zmaganiu się z ciasnotą tego miejsca i duchotą powstałą na skutek gotowania, smażenia, krojenia, mieszania... powstało istne kulinarne arcydzieło. Mało tego, arcydzieło w dwóch aktach. Dobrze, że nie grecka tragedia.

AKT I - "Ostra's chicken"

Niezbędne:
1. pierś z kurczaka
2. makaron świderki
3. pieczarki
4. mleko
5. mąka
6. płatki kukurydziane (panierka)
7. jajko (panierka)
6. przyprawy: kostka rosołowa, sól, pieprz, curry, kucharek


Sos beszamelowy:
- 2,5 łyżeczki mąki
- szklanka mleka
- szklanka ciepłej wody, w której rozpuszczamy kostkę rosołową
- 100g podsmażonych pieczarek
- sól, pieprz, koperek

Pokrojone pieczarki podsmażamy z solą i pieprzem, kostkę rosołową rozrabiamy w szklance wody. Pieczarki wraz z bulionem wlewamy do garnka i dolewamy szklankę mleka. Mąkę mieszamy z niewielką ilością powstałego wywaru. Dodajemy do reszty składników mieszając. Przyprawiamy koperkiem, solą, pieprzem według uznania. Gotujemy na małym ogniu, energicznie mieszając do uzyskania gęstości.
UWAGA: sos beszamelowy gęstnieje bardzo powoli, więc należy dać mu trochę czasu do uzyskania upragnionej konsystencji:)
W razie, gdyby sos był jednak zbyt rzadki, dodajemy rozrobioną z mlekiem mąkę, natomiast gdyby był za gęsty, wystarczy dolać mleka.

Panierowana pierś z kurczaka:
- jedna pierś z kurczaka
- płatki kukurydziane
- przyprawy: kucharek, curry, papryka mielona, sól, pieprz ziołowy (może być zwykły czarny)

Pierś myjemy, kroimy na małe kawałki, wrzucamy do wcześniej rozrobionego jajka. Moczymy przez kilka minut. W tym samym czasie kruszymy płatki, dodajemy curry, pieprz ziołowy, sól i kucharka. Kawałki mięsa panierujemy i smażymy na patelni, w niewielkiej ilości oleju.

W tym samym czasie wstawiamy wodę na makaron, którą lekko solimy i dodajemy łyżkę oleju, dzięki temu woda szybciej się zagotuje, a makaron nie będzie się sklejał.


Surówka:
Takie dania najprzyjemniej zjada się z warzywami, a wiec ja zaserwowałam sobie surówkę z pomidora i ogórka.

Pomidora i ogórka kroimy w kostkę, dodajemy posiekaną cebulkę, przyprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z łyżką oleju.


Ugotowany makaron odcedzamy, wykładamy na talerz, polewamy sosem, układamy obok usmażonego kurczaka. Podajemy z surówką i cieszymy się smakiem:)


AKT II: "Męskie granie. Yyyy.. gotowanie:)"

Tak, tak, szanowny pan G. i jego wszechobecny ryż. Jeśli obiad, to tylko ryż. Generalnie ryż zawsze, wszędzie i w każdym wydaniu. Dlatego jak bardzo mnie nie dziwi, że nie zabrakło go również dzisiaj. Zastąpił on oczywiście makaron. Mimo to, został podany z beszamelowym sosem i panierowanym kurczakiem. W postaci surówki pojawiła się kwaśna jak diabli kapusta kiszona. Jeśli będziecie mieć na nią ochotę pamiętajcie, aby ją wypłukać. Zawsze! W przeciwnym razie będziecie mieć kwasową petardę.


Może całość wygląda dość banalnie i na pewno nie brzmi tanio. Ale od czasu do czasu każdy powinien się skusić na iście burżujski obiadek:)
A więc student potrafi. To pewne. Gotować oczywiście :D





A po obiedzie.. tak odpoczywałam xD





1 komentarz: