sobota, 29 czerwca 2013

Dom, domek, domeczek :)

Home.. Sweet home...
Wakacje, wreszcie wakacje. Co prawda sesja skończyła się dla mnie już kilka dni temu, ale dopiero teraz, gdy szkolne dzieciaki mają również luz blues, mogę z czystym sercem przyznać, że czuję lato:)
Moje niezapowiedziane przybycie do domu nieco zszokowało domowników, ale jakaż była radość ze strony rodziców, którzy stęsknili się za pierworodną córką - nie do opisania :)
Moja radość była równie wielka, gdy zwiedzając domowe włości natknęłam się na krzak pięknych, czerwonych porzeczek <3 (mała porada dla odchudzających;p szklanka porzeczek zawiera tylko  50 kcal, więc mogą one być pyszną, lekką przekąską). 


Ale oczywiście przyjazd do domu kojarzy się studentowi nie tylko ze słodkim lenistwem, ale przede wszystkim pysznym jedzeniem:) mnie moja kochana rodzicielka postanowiła uraczyć wątróbką... Hmmm... Wątróbka... Kocham wątróbkę! Jako studentka rzadko miewam okazję gotować ją na stancji, dlatego tym bardziej cieszę się mogąc od czasu do czasu zjeść ją w domu.
Oczywiście niezwykle istotny jest fakt, że wątróbka jest niesamowicie zdrowa i mi, jako honorowemu, a nawet zasłużonemu dawcy krwi, poprawia ukrwienie.
I teraz tak, porzeczki fajne, truskawki z ogródka fajne, wątróbka też niczego sobie, myśl o jutrzejszym, niedzielnym domowym obiadku doprowadza do szału moje ślinianki, ale ja już tęsknie za moimi studenckimi, kombinowanymi daniami:( a więc dlatego, w ramach swoistego powrotu do niedalekiej przeszłości przepis na szybką i bardzo smaczną sałatkę.



SAŁATKA TORTELLINI 


Składniki:
- paczka makaronu tortellini 
- dwa pomidory średniej wielkości
- dwa zielone ogórki średniej wielkości
- koperek

Składniki na sos:
- śmietana 18%
- majonez
- trzy ząbki czosnku
- oregano, bazylia, zioła prowansalskie, sól, pieprz



Trzy łyżki śmietany, półtorej łyżki majonezu dajemy do miseczki. Czosnek obieramy i wciskamy do reszty składników. Przyprawiamy oregano, bazylią, ziołami prowansalskimi, solą i pieprzem. Całość mieszamy i wstawiamy do lodówki.

Nastawiamy wodę na makaron, dodajemy do niej łyżkę oliwy i łyżeczkę soli. Po zagotowaniu wody wrzucamy makaron i gotujemy do uzyskania miękkości. Pomidory myjemy i kroimy w dość dużą kostkę. Ogórki obieramy i podobnie jak pomidory kroimy. Dorzucamy posiekany drobno koperek. Gdy makaron jest już miękki odcedzamy go, zlewamy zimną wodą, czekamy aż dobrze obcieknie i dodajemy do warzyw. Całość mieszamy. Porcję nakładamy na talerzyk i polewamy sosem.

Przygotowanie tej sałatki wymaga naprawdę niewielkich umiejętności kulinarnych, jak również niewiele czasu. Dodatkowo, zamiast makaronu tortellini można użyć świderków lub jakiegokolwiek innego makaronu. Natomiast zamiast sosu czosnkowego, sałatkę można wymieszać z samym majonezem.


Oczywiście niewybaczalne byłoby, gdybym przy okazji nie wspomniała o tym, że moją muzą i inspiracją do stworzenia tej sałatki była niejaka Sylwia Ł., która to natchnęła mnie do jej stworzenia <3




Powodzenia i smacznego:)

wtorek, 25 czerwca 2013

Studencka sielanka

Uhhh... Jakże cudownie czuć się studentką drugiego roku:) Ostatni egzamin za mną, a przede mną trzy miesiące wymarzonych (z pewnością przepracowanych) wakacji.
Co prawda pogoda nie nastraja pozytywnie, (z domu nie wychodzę w obawie, że porwie mnie wiatr oO) ale dzięki temu można cały dzień siedzieć przed komputerem, telewizorem, nie mając wyrzutów, że marnujemy sobie życie;p dlatego idąc za ciosem, po porannym egzaminie najpierw trzy godziny spałam, potem katowałam mój biedny mózg Kwejkiem, Pudelkiem i Rozmowami w toku tylko po to, aby następnie udać się do kuchni, czy też jak poniektórzy twierdzą: "mojego pokoju" i oddać się jedzeniu, a raczej jego przyrządzeniu:)

Dzisiejsze danie nie należy do najbardziej wyszukanych i w sumie nie wiem czym to tłumaczyć, przemęczeniem, wyczerpaniem czy też po prostu brakiem weny. Jednakże z pewnością jest lekkie, łatwe, przyjemne i smaczne.



MŁODE ZIEMNIACZKI 
Z ŚMIETANOWO-ZIOŁOWYM DIPEM

Przygotujcie:

- kilka młodych ziemniaków
- świeży koperek
- śmietana 18%
- majonez
- sól, pieprz, bazylia, oregano, majeranek, zioła  prowansalskie
   


Ziemniaki moczymy przez 10 minut w wodzie, następnie je obieramy, a raczej skrobiemy nożykiem. Gotujemy w osolonej wodzie do momentu aż zrobią się miękkie.


Do miseczki dajemy dwie łyżki śmietany i jedną łyżkę majonezu. Koper siekamy i wrzucamy do miseczki, zostawiając część zieleninki do posypania ziemniaków. Sos przyprawiamy odrobiną bazylii, oregano, ziół prowansalskich, majeranku, soli i pieprzu. Całość dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki.

Gdy ziemniaki są gotowe, odcedzamy je, posypujemy koperkiem i intensywnie potrząsamy garnkiem tak, aby ziemniaki oblepiły się koprem:) Wykładamy je na talerzyk i polewamy sosem. Danie można podawać z surówkami lub po prostu ze świeżymi warzywami wedle własnego uznania:)





A po wszystkim... Herbatka. Z moim Jonem. Na kubku. I wzrokiem wbitym w zalane deszczem okno...:)


Bon apetit!

niedziela, 23 czerwca 2013

Sardynka na spontanie :)

Dzień dobry, dobry wieczór!:)

Wreszcie się ochłodziło i mój budżet również się ochłodził i to chyba bardziej niż temperatura na dworze. Dlatego przy niedzieli, dniu świętym, który święcić należy, jedzenie święte nie było i ogólnie nic z niebiosami wspólnego nie miało, oprócz tego, że po konsumpcji osiągnęłam przysłowiowe "niebo w gębie".

Ponieważ jak już wcześniej napomknęłam mój budżet na tydzień przed końcem miesiąca się skurczył, a raczej nie ma go wcale, nadszedł czas na wyjadanie tego, co w lodówce zostało, jak na prawdziwego studenta przystało;p tym sposobem powstało danie z lodówkowych resztek, było na tyle spontaniczne, że nawet przez myśl mi nie przyszło fotografowanie go, upublicznianie, ok, nawet nie sądziłam, że będzie zjadliwe oO

Ale mój instynkt kulinarny znów mnie zaskoczył i powstały...

ŚLĄSKIE KOTLETY Z SARDYNKOWĄ PASTĄ

Potrzebne:
- mrożone kluski śląskie
- bułka tarta
- puszka sardynek w oleju
- ketchup
- ogórek kiszony
- przyprawy: sól, pieprz czarny, kucharek




Pasta z sardynek:

Sardynki odsączamy z oleju i przekładamy do miseczki. Kiszonego ogórka kroimy w drobną kostkę i dodajemy do ryby. Przyprawiamy solą, pieprzem, dodajemy stołową łyżkę ketchupu, można dodać również odrobinę majonezu. Całość mieszamy widelcem, rozdrabniając sardynki tak, aby powstała w miarę gładka masa.  





Kluskowe kotlety:)

Gotujemy wodę z odrobiną soli. Wrzucamy kluski i gotujemy przez 6 minut. W tym samym czasie do miski wsypujemy bułkę tartą. Pod koniec gotowania rozgrzewamy patelnię i wlewamy odrobinę oleju. Gdy kluski są już gotowe, wyławiamy je i obtaczamy w przygotowanej bułce. Kładziemy na rozgrzanej patelni i smażymy do zarumienienia się bułki. Wykładamy kotlety na talerz i posypujemy kucharkiem. Pastę podajemy obok lub na kluskach.

Smacznego i miłej nauki do egzaminów:)

P.S. Zdjęcia nie są mojego autorstwa, wstawiłam je, aby przybliżyć Wam jak mniej więcej to wszystko  wygląda:)



środa, 19 czerwca 2013

Truskawkowe melodie

Pogoda za oknem cudna, połowa sesji za mną, a więc... sezon na truskawki!!! Któż z nas nie przepada za tym czerwonym, słodkim, arcywspaniałym darem natury...? :)

Truskawki <3

Pomijając fakt, że te małe cuda smakują nieziemsko, mają bardzo dobry wpływ na nasz organizm.  Posiadają bowiem wspaniałe wartości odżywcze i kosmetyczne, są bardzo bogate w witaminę C, zawierają praktycznie wszystkie ważne mikroelementy, a szczególnie dużo żelaza, wapnia, fosforu, magnezu i manganu. Bla bla bla i tak nikt tego nie czyta;p
Grunt, że są pyszne:)


Po wczorajszym, zdanym egzaminie (tak, chwalę się), postanowiłam ukoić moje spragnione lekkich, smacznych rzeczy podniebienie. 


TRUSKAWKOWE CUDO

Składniki: 
- świeże truskawki
- śmietana 18%
- jogurt truskawkowy
- galaretka truskawkowa


Truskawkową galaretkę rozpuszczamy w gorącej wodzie, przelewamy do mniejszych miseczek i pozostawiamy do zastygnięcia. Następnie kroimy ją w kostkę i przekładamy do wysokiej szklanki. Na galaretkę dajemy kilka łyżeczek śmietany i truskawkowego jogurtu.
Truskawki myjemy, odcinamy ogonki i kroimy podobnie jak galaretkę w kostkę. Wrzucamy je do szklanki z galaretką. Posypujemy cukrem 
i tadaaaam, mamy pyszne jedzonko :D





Taki deser jest łatwy, lekki i przyjemny, jak fraszka:)  
W sam raz na panujące za oknem upały-.- Przygotowuje się go naprawdę szybko, pomijając czekanie na zastygnięcie galaretki, dlatego proponuję przygotować ją dzień wcześniej.

Bon apetit!:)








piątek, 14 czerwca 2013

Wszystko co kocham

Słońce świeci, ptaszek kwili, trawa pyli... Tak proszę Państwa, doczekaliśmy się wreszcie pięknej, cudownej, przewspaniałej pogody, która raczy nas 30-stopniowym upałem i jak wspomniałam pylącą trawą. Bowiem nikt, kto nie jest uczulony na to zielone cholerstwo, nie zrozumie rozpaczy, która ogarnia mnie, gdy tylko muszę opuścić moje studenckie mieszkanko...

Ale nic to. Cytując klasyka powiem: "chwilo trwaj, jesteś piękna".

Bo czymże jest pyląca trawa, wobec wreszcie zaliczonego z kolokwium z pedagogiki, wobec wtorkowego egzaminu i całej czekającej mnie nauki? Niczym. Ano niczym. Jest pyłkiem we Wszechświecie.

A więc biorąc pod uwagę zaczynającą się od poniedziałku sesję i ogarniającą mnie wobec tego szeroko pojętą depresję, postanowiłam wraz z panem G. - towarzyszem mego studenckiego życia - uraczyć nasze podniebienia istną ucztą bogów. Ambrozja to przy tym amatorszczyzna, serio.

Po godzinnej walce w kuchni, zmaganiu się z ciasnotą tego miejsca i duchotą powstałą na skutek gotowania, smażenia, krojenia, mieszania... powstało istne kulinarne arcydzieło. Mało tego, arcydzieło w dwóch aktach. Dobrze, że nie grecka tragedia.

AKT I - "Ostra's chicken"

Niezbędne:
1. pierś z kurczaka
2. makaron świderki
3. pieczarki
4. mleko
5. mąka
6. płatki kukurydziane (panierka)
7. jajko (panierka)
6. przyprawy: kostka rosołowa, sól, pieprz, curry, kucharek


Sos beszamelowy:
- 2,5 łyżeczki mąki
- szklanka mleka
- szklanka ciepłej wody, w której rozpuszczamy kostkę rosołową
- 100g podsmażonych pieczarek
- sól, pieprz, koperek

Pokrojone pieczarki podsmażamy z solą i pieprzem, kostkę rosołową rozrabiamy w szklance wody. Pieczarki wraz z bulionem wlewamy do garnka i dolewamy szklankę mleka. Mąkę mieszamy z niewielką ilością powstałego wywaru. Dodajemy do reszty składników mieszając. Przyprawiamy koperkiem, solą, pieprzem według uznania. Gotujemy na małym ogniu, energicznie mieszając do uzyskania gęstości.
UWAGA: sos beszamelowy gęstnieje bardzo powoli, więc należy dać mu trochę czasu do uzyskania upragnionej konsystencji:)
W razie, gdyby sos był jednak zbyt rzadki, dodajemy rozrobioną z mlekiem mąkę, natomiast gdyby był za gęsty, wystarczy dolać mleka.

Panierowana pierś z kurczaka:
- jedna pierś z kurczaka
- płatki kukurydziane
- przyprawy: kucharek, curry, papryka mielona, sól, pieprz ziołowy (może być zwykły czarny)

Pierś myjemy, kroimy na małe kawałki, wrzucamy do wcześniej rozrobionego jajka. Moczymy przez kilka minut. W tym samym czasie kruszymy płatki, dodajemy curry, pieprz ziołowy, sól i kucharka. Kawałki mięsa panierujemy i smażymy na patelni, w niewielkiej ilości oleju.

W tym samym czasie wstawiamy wodę na makaron, którą lekko solimy i dodajemy łyżkę oleju, dzięki temu woda szybciej się zagotuje, a makaron nie będzie się sklejał.


Surówka:
Takie dania najprzyjemniej zjada się z warzywami, a wiec ja zaserwowałam sobie surówkę z pomidora i ogórka.

Pomidora i ogórka kroimy w kostkę, dodajemy posiekaną cebulkę, przyprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z łyżką oleju.


Ugotowany makaron odcedzamy, wykładamy na talerz, polewamy sosem, układamy obok usmażonego kurczaka. Podajemy z surówką i cieszymy się smakiem:)


AKT II: "Męskie granie. Yyyy.. gotowanie:)"

Tak, tak, szanowny pan G. i jego wszechobecny ryż. Jeśli obiad, to tylko ryż. Generalnie ryż zawsze, wszędzie i w każdym wydaniu. Dlatego jak bardzo mnie nie dziwi, że nie zabrakło go również dzisiaj. Zastąpił on oczywiście makaron. Mimo to, został podany z beszamelowym sosem i panierowanym kurczakiem. W postaci surówki pojawiła się kwaśna jak diabli kapusta kiszona. Jeśli będziecie mieć na nią ochotę pamiętajcie, aby ją wypłukać. Zawsze! W przeciwnym razie będziecie mieć kwasową petardę.


Może całość wygląda dość banalnie i na pewno nie brzmi tanio. Ale od czasu do czasu każdy powinien się skusić na iście burżujski obiadek:)
A więc student potrafi. To pewne. Gotować oczywiście :D





A po obiedzie.. tak odpoczywałam xD





poniedziałek, 10 czerwca 2013

Studenckie Rewolucje :)

Wszyscy doskonale znamy stereotypowy profil studenta - imprezowicza, który niemalże nigdy nie ma pieniędzy i prawie zawsze jest głodny. Nic dziwnego, rozpoczynając swoją studencką przygodę, nie zdawałam sobie do końca sprawy, jakim wyzwaniem jest opuszczenie domu rodzinnego, a co gorsza rodzinnej kuchni. Tak właśnie, kuchni.
Wraz z podbojem wielkiego, zielonogórskiego świata, zakończył się podbój mojego podniebienia czyniony przez mamusine, tudzież tatusine obiadki.
O losie! Nie jestem typem człowieka - studenta latającego codziennie do fast food'a, zapychając hamburgerami tęsknotę za domowym kotletem z ziemniakami. Okej. W takim razie zupki chińskie, kanapki czy głodówka? Wybierajcie, przebierajcie.
Ale zaraz, zaraz. Studenci zawsze są obdarowywani pyszną strawą, szczelnie zamkniętą w słoiku, przywiezioną z domu rodzinnego. Bigosik, gołąbeczki, pierożki. Mniam. Ale ileż można jeść ciągle odgrzewane jadło i rozgotowane pierogi?
Koniec, basta.
W dniu, w którym postawiłam kres śmieciowym zupkom chińskim, kanapkom na obiad (mamusinej wałówki nie zdołałam odrzucić;p ), nastąpiła istna kuchenno - studencka rewolucja.
Nagle zdałam sobie sprawę, że gotowanie wcale nie jest takie trudne, dodatkowo wychodzi mi to całkiem nieźle, a ponadto często gęsto udaje mi się upichcić coś z niczego. Tym samym jestem żywym, namacalnym dowodem na to, że obiad nie musi zawsze składać się z ziemniaków i mięsa.

A więc szable, w tym wypadku łyżki w dłoń, bo jestem tu, aby tchnąć nowe życie w studenckie kuchnie, aby postawić kres śmieciowemu jedzeniu i aby udowodnić studentom, że gotowanie może być niezmiernie przyjemne, a dodatkowo jest dobrym pretekstem do nieuczenia się :D a sesja już blisko;p