niedziela, 11 sierpnia 2013
piątek, 2 sierpnia 2013
Za mało cukru w cukrze
Lato w pełni, a ja najwyraźniej go nie czuję. Ok, upały dają się we znaki i tego nie da się ukryć. Lecz cóż z tego, gdy tegoroczne wakacje przyszło mi spędzić w otoczeniu murów Zielonej Góry, w pustym mieszkaniu, w samotności i z wrednym kotem?
Witaj znienawidzona praco zarobkowa. Tak kochana matko, tak kochany ojcze. Jestem dorosła, będę zarabiać. Żałuję minuty, w której podjęłam tą decyzję. Ale na szczęście minął już miesiąc i przyznać muszę, że praca nie jest taka zła, ludzie są sympatyczni i pomimo panujących tam syberyjskich mrozów, czuję się dobrze.
Jeszcze dwa miesiące i pracy i szkoła. Hmmm.. Marne pocieszenie.
Niepocieszający jest również fakt, że przez mój, nazwijmy to "pracoholizm", zaniedbałam swoje kulinarne wyczyny.
Bijąc się w pierś i powtarzając "mea culpa" przyznać muszę, że moja dieta przez ostatni miesiąc ograniczyła się praktycznie do samego makaronu, a co za tym idzie stała się jałowa, nieciekawa, nudna wręcz! I monotonna.
Na domiar złego mój organizm najwyraźniej odnotował spadek cukru i uporczywie domaga się uzupełnienia tego braku. Jeszcze miesiąc temu na myśl o naleśnikach na obiad robiło mi się niedobrze i byłam święcie przekonana, że czymś takim najeść się nie można. Jednak od tygodnia hmmm... Budyń na śniadanie? Czemu nie! Makaron z białym serem na obiad? Oczywiście i to trzy dni z rzędu. Kanapka z dżemem na kolację? Jak najbardziej.
Mój organizm potrzebuje cukru jak nigdy dotąd. To pewne. Jednak na samą myśl o tym co ostatnio zjadam dostaję cukrzycy. Najwidoczniej funduję sobie "białą śmierć" z całą świadomością i odpowiedzialnością. Nawet teraz, w środku nocy, piję przesłodzoną herbatę i zastanawiam się jakim cudem wstanę do pracy o godzinie 5tej, skoro jeszcze się nie położyłam?
P.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



